świnka

przytul mnie mocno. i mocniej mnie do ciała przysuń.

swym ciałem mnie ogrzej. i rozprowadź po mnie ogień.

i tłumacz słowami szklanymi. perłami nadziei wlej się w żyły.

i usuń mi z drogi kamienie. głazy w żołądek poczciwie mi wrzuć.

niech piekło wystygnie. niech krzyki ucichną. niech krew płynie.

i szpecz mi wiglotne zdania. i wejdź jeszcze głebiej.

cudownie pysznym śniadaniem mnie rozpieść,

rozkosznie ciepłą pościelą ugość.

(…) jutro. przytul mnie o nieznajomy mocniej.

urozmaicona.

Jaki język korzyści stosujesz Ty? Nie sądziłam, że pisanie dla pisania i opisaniu jest tak złożonym procesem. Jestem chyba kretynką, albo nie czuje w sobie mocy sprawczej, by przekonać Kowalskiego do zakupu.

Porawałam się z motyką na Ksieżyc. Że niby ja taka mądra, taka opanowa i z charakterem.

A gówno. Literatka się znalazła na granicy absurdu i niezrozumienia, teraz oczy wypłakuje.

Dobrze mi tak. Bardzo dobrze. Pokory nabiorę i może zmądrzeje.

Może.