zepsuta.

Zmierzam ku końcowy. Jak my wszyscy, przechadzam się po linie, która kołyszę się tuż nas lawą pełną hien, padliny, niemocy, zwątpienia i śmierci. Spadnę czy nie spadnę.

Dziś mam nadmiar. Dziś przesyt mam w głowie. W sercu raczej kołatanie i palpitację lecz do tego stanu jestem przyzwyczajona [przyczajona].

Czuje się zepsuta od środka. Jak gdybym gniła i nie mogła tego zmienić wcale, w ogóle. A przecież jestem królową własnego życia. A jestem?

Literówki mam w dupie, raczej chodzi mi o bezsens i trwogę z jakąodczytuje każdy kolejny dzień. Czy to normalne, że czuje codziennie śmierć zbliżającą się do mnie? Co to znaczy?

Myślę, że odejdę. Wiem, że odejdę. Nie, żebym chciała ale widzę, że ubywa mnie po trosze.

Co się dzieje?

Jedna uwaga do wpisu “zepsuta.

  1. co się dzieje? nic/wszystko/życie… tak to działa, że przy każdym kolejnym dniu, nas coraz bardziej ubywa :/ i z każdą kolejną wyrwaną z kalendarza(życia) kartką, co raz to mniej ich w nim zostaje

    p.s. a jeśli stąd znikniesz, zostaw jakiś namiar plis 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s